poniedziałek, 20 lutego 2017

Niemiecki + istota wszechrzeczy = schabowe



Siedzę na niemieckim i zastanawiam się, o czym napisać na blogu. Od tej myśli całkiem luźno przechodzę do zastanawiania się nad sensem życia. Zaczęło się od określania podwalin człowieczeństwa i godności, rozpoznawania granic między odwagą a głupotą, przechodząc do głębokiej jak na warunki, w których siedzę, analizy sytuacji społeczno-gospodarczej każdego kraju UE, by na koniec zdecydować, że muszę kupić tłuczek i zrobić schabowe.

Nie to, że niemiecki mnie nie interesuje.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Uwolnienie Wojowniczki

Zaczęło się obiecująco, bo sypnął papierami o wartości połowy mojej wypłaty, argumentując to słowami:
  • umiesz powiedzieć “nie” i to mi się podoba - słysząc to trochę się zawahałam. Bo jaki scenariusz może kryć się za takim wstępem?

No dobra, tak na serio to zawahanie było tak krótkie, że nikt go nie zauważył. Wyciągnęłam rękę po kasę i podziękowałam tak grzecznie, jak to mama mnie zawsze uczyła, żeby dziękować:
  • dziękuję.
  • tylko schowaj do kieszeni zanim wyjdziesz, żeby Tamten nie zobaczył - dodał, gdy wstawałam, nadając sytuacji charakter niemalże prywatny.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Mejdej!

Za około pół godziny lądujemy, więc można już zobaczyć przez okna światła miast. Obserwuję je, rozluźniona na tyle, na ile można być rozluźnionym w samolocie. I nagle czuję, jak samolot opada. Raz, drugi, trzeci. W ciągu sekundy zrobiło mi się gorąco, łzy napłynęły mi do oczu, chwytam Andrzej za rękę i mówię częściowo do niego, częściowo do fotela przede mną “spadamy”...

środa, 14 grudnia 2016

Nadal nie lubię świąt

“Lubię święta” - pomyślałam. Szaleństwo trochę, bo ja przecież za świętami to raczej nie-e. Nawet nie wiem czemu. Już pomijam to, że od małego widziałam, jak mama 2 tygodnie przed godziną 0 przeistacza się w komandosa, czy innego zadaniowca, i walczy z czasem na zmianę gotując i sprzątając, by móc potem 2 dni poleżeć. I po świętach.

We Wrocławiu było jeszcze gorzej.

czwartek, 1 grudnia 2016

Konto w banku a prawo Murphiego

Każdy ma na swojej plejliście piosenkę, za którą czuje, że musi przepraszać gdy nieoczekiwanie ktoś znajomy ją odkryje. Lub nieznajomy. Ogólnie żal i wstyd, ale jednak coś się dzieje, że noga Ci przy niej lata, więc wrzucasz ją gdzieś by mieć pod ręką. Na plejliste. Ja sobie też taką prowizoryczną zrobiłam, by jakoś urozmaicić sobie codzienne podróże do pracy. I również mam na niej piosenkę “proszę schowaj się w szafie i nie wychodź dopóki wszyscy, którzy byli tego świadkiem, nie umrą”. Gdy zaczyna mi ona lecieć w słuchawkach, ściągam je, mimo, że robiłam to już 12 razy w ciągu ostatnich 30 minut, by upewnić się, że reszta autobusu nie słyszy tego połączenia chamskiej techniawy i bałkańskiego disco polo.

poniedziałek, 21 listopada 2016

Piwo, fastfood, całe mieszkanie i 20 stopni zimą

Kasa. Hajs. Monety. Mamona. Kapusta (czy sałata?). Pieniądze. Geld.
Magister inżynier. Doktor. Habilitowany. Profesor zwyczajny. Nadzwyczaj wykształcony. Teorie w głowie. Na pamięć.
Garnitury i sukienki. Złote łańcuchy. Zdechłe zwierzęta na butach. Torebkach. Rękawiczkach. Portfelach. Płaszczach.
Przeszklone biura. Miliony pięter. Błyskawiczna winda. Pani sekretarka. Służbowy telefon, samochód. Obiad, uśmiech, rozmowy. Deadliny i pressury.

wtorek, 15 listopada 2016

Początki na Malcie - praca

Stoję całkiem blisko wejścia, wśród poddenerwowanego tłumu. Za mną dziesiątki osób, które oddałyby dużo, by być tak blisko drzwi jak ja. Napierały na mnie i na osoby obok, nie upadłam tylko dzięki temu, że mogłam oprzeć nogę na stopniu tuż przede mną by móc choć trochę odpychać tłum.
  • odsunąć się, wszyscy, odsunąć się!!! - wydobywa się ze środka krzyk kierowcy, który by pokazać brak strachu i determinację, wstał, podszedł bliżej i krzyczał dalej, to samo.

sobota, 5 listopada 2016

Początki na Malcie - mieszkanie

Hej hej, a może, żeby podnieść wartość merytoryczną tego bloga, napiszę więcej przydatnych rzeczy o tym, jak trudno jest się zahaczyć na Malcie na min. 3 miesiące i co dokładnie się z tym wiąże?


Pierwszą ważną cegiełką piramidy będzie:

Dach nad głową

piątek, 28 października 2016

Pierwszy tydzień na Malcie

Budzę się, otwieram oczy, a tu Andrzej z twarzą zaraz obok mnie, mimo, że śpi na innym łóżku. Myślałam, że takie metraże są fizycznie niemożliwe do wykonania. Na oko wydaje mi się, że ten pokój jest wielkości szafy z przedpokoju mojego starego mieszkania.
Jak się tu znaleźliśmy?

czwartek, 20 października 2016

Malta vs. Hiszpania

Wylądowałam 21. lipca. A razem ze mną kilkadziesiąt innych osób.
Ledwo wyszłam z samolotu a już nie wiedziałam gdzie się schować przed słońcem.
Trzeba teraz ogarnąć autobus do Sliemy, zostawić toboły i biec poleżeć. Na plaży.


Dawno nie widziałam tak długiej kolejki jak do jednej budki na lotnisku. Jestem pewna, że ci bliżej początku tak długo tam stali, że zapomnieli już, po co to robią. Dobrze, że nad budką wisi wielka literka i.