Stoję całkiem blisko wejścia, wśród poddenerwowanego tłumu. Za mną dziesiątki osób, które oddałyby dużo, by być tak blisko drzwi jak ja. Napierały na mnie i na osoby obok, nie upadłam tylko dzięki temu, że mogłam oprzeć nogę na stopniu tuż przede mną by móc choć trochę odpychać tłum.
- odsunąć się, wszyscy, odsunąć się!!! - wydobywa się ze środka krzyk kierowcy, który by pokazać brak strachu i determinację, wstał, podszedł bliżej i krzyczał dalej, to samo.