Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malta. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 kwietnia 2017

O tym, jak nie kupować przez internet

Przez gęste, leniwe powietrze czwartkowego popołudnia przedarł się mój soczysty okrzyk („KURRRRWA!”), nie jeden raz, ani nawet nie dwa, nadając jednemu z maltańskich osiedli trochę wschodnio-europejski klimat. Przyznam, że to było moje pierwsze tak mocne poirytowanie Maltą. Padały różne określenia tego kraju, począwszy od ukształtowania terenu ( „ja pierdole, co za jebana dziura”), pokusiłam się również o skomentowanie roli Malty w Unii Europejskiej, jednocześnie opisując ludzi, którzy tu mieszkają („to jest kurwa unia?? Dziura w skale z zacofanymi żydami”), jednak poczułam, że opinia na temat mieszkańców musi zostać rozwinięta przez powołanie się na sytuację ekonomiczną jednostki („centa przy dupie nie uchowasz, bo spocone hieny tylko kurwa czekają, aż coś ci upadnie”), kończąc na informacji o pogodzie („mózgi im słońce wypaliło czy jaki chuj”).
Wszystko zaczęło się od tego, że, jak pewnie większość już wie, kobiety są wymagające. 

poniedziałek, 20 lutego 2017

Niemiecki + istota wszechrzeczy = schabowe



Siedzę na niemieckim i zastanawiam się, o czym napisać na blogu. Od tej myśli całkiem luźno przechodzę do zastanawiania się nad sensem życia. Zaczęło się od określania podwalin człowieczeństwa i godności, rozpoznawania granic między odwagą a głupotą, przechodząc do głębokiej jak na warunki, w których siedzę, analizy sytuacji społeczno-gospodarczej każdego kraju UE, by na koniec zdecydować, że muszę kupić tłuczek i zrobić schabowe.

Nie to, że niemiecki mnie nie interesuje.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Uwolnienie Wojowniczki

Zaczęło się obiecująco, bo sypnął papierami o wartości połowy mojej wypłaty, argumentując to słowami:
  • umiesz powiedzieć “nie” i to mi się podoba - słysząc to trochę się zawahałam. Bo jaki scenariusz może kryć się za takim wstępem?

No dobra, tak na serio to zawahanie było tak krótkie, że nikt go nie zauważył. Wyciągnęłam rękę po kasę i podziękowałam tak grzecznie, jak to mama mnie zawsze uczyła, żeby dziękować:
  • dziękuję.
  • tylko schowaj do kieszeni zanim wyjdziesz, żeby Tamten nie zobaczył - dodał, gdy wstawałam, nadając sytuacji charakter niemalże prywatny.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Mejdej!

Za około pół godziny lądujemy, więc można już zobaczyć przez okna światła miast. Obserwuję je, rozluźniona na tyle, na ile można być rozluźnionym w samolocie. I nagle czuję, jak samolot opada. Raz, drugi, trzeci. W ciągu sekundy zrobiło mi się gorąco, łzy napłynęły mi do oczu, chwytam Andrzej za rękę i mówię częściowo do niego, częściowo do fotela przede mną “spadamy”...

czwartek, 1 grudnia 2016

Konto w banku a prawo Murphiego

Każdy ma na swojej plejliście piosenkę, za którą czuje, że musi przepraszać gdy nieoczekiwanie ktoś znajomy ją odkryje. Lub nieznajomy. Ogólnie żal i wstyd, ale jednak coś się dzieje, że noga Ci przy niej lata, więc wrzucasz ją gdzieś by mieć pod ręką. Na plejliste. Ja sobie też taką prowizoryczną zrobiłam, by jakoś urozmaicić sobie codzienne podróże do pracy. I również mam na niej piosenkę “proszę schowaj się w szafie i nie wychodź dopóki wszyscy, którzy byli tego świadkiem, nie umrą”. Gdy zaczyna mi ona lecieć w słuchawkach, ściągam je, mimo, że robiłam to już 12 razy w ciągu ostatnich 30 minut, by upewnić się, że reszta autobusu nie słyszy tego połączenia chamskiej techniawy i bałkańskiego disco polo.

piątek, 28 października 2016

Pierwszy tydzień na Malcie

Budzę się, otwieram oczy, a tu Andrzej z twarzą zaraz obok mnie, mimo, że śpi na innym łóżku. Myślałam, że takie metraże są fizycznie niemożliwe do wykonania. Na oko wydaje mi się, że ten pokój jest wielkości szafy z przedpokoju mojego starego mieszkania.
Jak się tu znaleźliśmy?

czwartek, 20 października 2016

Malta vs. Hiszpania

Wylądowałam 21. lipca. A razem ze mną kilkadziesiąt innych osób.
Ledwo wyszłam z samolotu a już nie wiedziałam gdzie się schować przed słońcem.
Trzeba teraz ogarnąć autobus do Sliemy, zostawić toboły i biec poleżeć. Na plaży.


Dawno nie widziałam tak długiej kolejki jak do jednej budki na lotnisku. Jestem pewna, że ci bliżej początku tak długo tam stali, że zapomnieli już, po co to robią. Dobrze, że nad budką wisi wielka literka i.

piątek, 7 października 2016

Polacy na Malcie

W połowie lipca zdałam sobie sprawę z tego, że gdzieś umknęła mi faza przygotowań do wyjazdu. Pomijając ogarnięcie przetłumaczonego aktu urodzenia (który załatwiła mi w sumie mama, więc się nie liczy), załatwienie zaświadczenia o niekaralności, fakt pakowania całego pokoju, w którym spędziłam 6 lat i przeczytania kilku ofert pracy - nie zrobiłam nic. Dlatego, by zmienić ten stan rzeczy, postanowiłam… zapisać się do fejsbukowych grup wsparcia!
Dzięki temu czułam, jakbym już tam była. Zapoznawałam się na bieżąco ze wszystkimi ofertami pracy. Ale nie tylko. Perełką mianuję grupę Polaków na Malcie.

piątek, 30 września 2016

Problemy białych ludzi, czyli co jest nie tak w związku z wyjazdem na Maltę

Co jest najtrudniejsze w procesie rzucania pracy w korpo i przeprowadzce na Maltę?
Dla jednych może być to fakt wywrócenia życia do góry nogami. Konieczność radzenia sobie w obcym kraju. Inni zastanawiają się jak powiedzieć o tym szefowi. Albo mamie. Jak spakują się w jedną walizkę. Czy na Malcie jest ciepło czy bardzo ciepło? Czy znajdą pracę? Czy dogadają się z angielskim ograniczającym się do znajomości niektórych refrenów piosenek.



sobota, 24 września 2016

Gdzie leży Malta?

Stoimy w korpokorytarzu.
  • Kupujemy?
  • …No, w sumie czemu nie - odpowiedziałam Andrzejowi z niebywałą lekkością. Ten niezwykle rozbudowany dialog trwał jakieś 6 sekund. O czym można zdecydować w 6 sekund?

***

Nie wiem dokładnie, w którym miejscu mojego mózgu występuje błędne przekierowanie informacji, ale łatwość mojej odpowiedzi jest zawsze odwrotnie proporcjonalna do powagi sytuacji.